Wszystko polega na tym, żeby człowiek był taki, jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą.
Jakby
można było naprawdę dostać nowe życie, jakby istniała amnezja na
życzenie, zapomnienie tego, co przytrafiło się wcześniej, amputacja
pamięci. Odcięcie sobie pamięci jak ręki, jak ucha, którym wciąż
słyszymy głosy z przeszłości, i jeśli nawet czasami wydawało się,
że rzeczywiście udało się Nam tę pamięć odrąbać, to przecież jednak
powracały bóle fantomowe, mocny łupiący ból samotnego mężczyzny w
średnim wieku, który ma za sobą wcale nie średnią, ale gigantyczną
katastrofę. Nie da się nigdy zacząć życia na nowo, ponieważ człowiek nie
jest butelką na wymianę, nie przynosi się go pustego do sklepu i nie
wymienia na świeżego i pełnego; człowiek jest opakowaniem jednorazowym,
po skonsumowaniu zawartości zgniata się go w dłoniach i wyrzuca do
śmieci, nie nadaje się on zazwyczaj nawet do recyklingu.
- Anna słyszysz mnie! Anna! - kolejny ból głowy wywołany głośnym krzykiem mężczyzny spowodował iż jej codzienne przemyślenia odeszły na dalszy plan umożliwiając jej zielonym tęczówkom przedostanie się do świata błękitnych oczu blondyna. Do niedawna tak doskonale znanych , nieposiadających żadnych tajemnic , otwartych jak jej ulubiona książka , której słowa mogłaby przytoczyć o każdej porze dnia i nocy. Poezja. Jej piękna , zrozumiana poezja.
- Thomas tłumaczyłam Ci już wszystko, do czego tutaj wracać? Ty nie zmienisz zdania , a ja? Marzę o tym wyjeździe , potrzebuje Go aby odnaleźć się na nowo , aby oderwać się od tej rzeczywistości... - mówiła po raz kolejny , jakby sens jej słów całkowicie stracił znaczenie. Jakby kolejno wypowiadane zdanie zmieniło swojego odbiorcę .. Tak jakby stał przed Nią ktoś zupełnie inny , ktoś dla kogo wzajemne zrozumienie straciło na wartości... przestało istnieć...
Seeboden 24 lipiec 2016r.
Każdy
z nas szuka jakiejś ucieczki. Godziny wloką się jedna za drugą, trzeba
je czymś zapełnić aż do śmierci. Zbyt mało jest rzeczy pięknych i
wzniosłych, żeby się chciało człowiekowi pchać ten wózek. Każda rzecz po
krótkim czasie brzydnie i obumiera. Budzimy się rano zastanawiając się 'co dalej'.
- Wystarczy tylko wsiąść do autokaru. - zabrzmiała zatrzymując pojazd przed domem blond włosej Polki. Coraz częściej miała wrażenie , że słowa Nadine są jej słowami , że myśli które tworzą się w jej głowie są pokrewne z myślami jej rodaczki. Tak bardzo różniące się osobowości z coraz większą siłą jednoczyły się umacniając tym niezwykłe więzi przyjaźni, która przed laty połączyła je za sprawą wspólnej pasji.
--♥--
Oslo. 25 lipiec 2016r.
- Za każdym razem to samo! Czy chociaż raz nie może być tak , że to my będziemy musieli czekać na kogoś , a nie wiecznie ktoś musi czekać na Nas! - głos jasnowłosego mężczyzny rozległ się na jednym z parkingów Norweskiego miasta.
- Jeszcze wczoraj trener twierdził , że czekanie na kogoś jest zdecydowanie marnotrawstwem czasu, że każdy normalny człowiek wolałby robić w takiej chwili zupełnie co innego , że ... - wtrącił młody mężczyzna który zasilił swoją obecnością członków sztabu szkoleniowego.
-Coś Ty taki pamiętliwy Fannemel. - spojrzenie Norweskiego szkoleniowca utkwiło na postaci roześmianego blondyna. - Może tak łaskawie przypomnisz Nam wszystkim co jeszcze ważnego mówiłem? - kiwnął wymownie głową w stronę kolegów z kadry nie spuszczając wzroku ze skoczka.
- Może szybciej tam głąby!- wrzasnął na całe gardło młody Norweg ustawiwszy się za sylwetką Breviga ,w postaci którego zawsze znalazł oparcie. - Nie mamy przecież całego dnia! - dopowiedział jeszcze donośniejszym tonem licząc na nieco łaskawsze spojrzenie ze strony szkoleniowca.
- Go to Poland!
------------------------
Jest prolog.
Jest pomysł.
Jak z realizacją ocenicie sami.
Ann.
Nareszcie! :D Sama wiesz, ile na to czekałam, a teraz mordka sama mi się śmieje ;) Sam początek, ciężko cokolwiek napisać, ale... czyżby Polki i Norwegowie mieli się rozminąć w drodze? Mam nadzieję, że tak czy inaczej to wyjdzie wszystkim na dobre ;) Życzę weny kochana! Buziaki, Nadine :)
OdpowiedzUsuńOjej, widzę coś nowego. :) No, co prawda chyba z sierpnia, a jest styczeń, ale i tak nie mogłam się oprzeć i przejść obojętnie. :) Dobre rzeczy się po prostu komentuje, nieważne ile tam wody upłynęło już za ten czas w rzece. :)
OdpowiedzUsuńProlog widać, że ma być początkiem zmian w życiu bohaterów. Każdy z nich jest inny, ma inne rozterki, inne plany, poglądy, a jednak i tak miałam wrażenie jakbym czytała o ludziach w pewien sposób ze sobą spojonych.
Najciekawsze jest to, że chyba Polki oraz ta męska część opowiadania miała umiejętnie się minąć. Intrygujące. Jednak, przeznaczenie i tak by ich dosięgnie, bo tutaj nic nie jest przypadkowe. ;)
Mam ogromną nadzieję, że jeszcze kiedyś zdecydujesz się kontynuować tą bądź poprzednią historię. Jak nie teraz, to potem. ;))
Weny życzę i pozdrawiam cieplutko! ;*